Catherine Zeta-Jones na premierze "Kill Jackie"
Catherine Zeta-Jones pojawiła się w Bilbao na premierze nowego serialu "Kill Jackie". To dla niej projekt szczególny - nie tylko gra w nim główną bohaterkę, ale też współtworzy serial jako producentka wykonawcza. Jeśli zaś chodzi o aktorstwo, niedawno widzowie oglądali ją też jako Morticię Addams w drugim sezonie "Wednesday". Jak widać, Catherine nadal jest aktywna zawodowo i wciąż się rozwija.
Wróćmy tymczasem do premiery jej serialu i stylizacji, która zachwyciła. Na czerwonym dywanie gwiazda zaprezentowała się w prostej, brokatowej kreacji w kolorze szampana. Stylizację Catheriny uzupełniała biżuteria - aktorka postawiła na długie kolczyki, pierścionki i elegancką bransoletę. Od lat znakiem rozpoznawczym Zety-Jones są jej piękne, długie włosy. Tym razem, rozpuszczone, opadały falami na plecy.
57-letnia dziś aktorka, mama dwójki dorosłych już dzieci i żona aktora, Michaela Douglasa, rozwija się nie tylko jako aktorka - Zeta-Jones produkuje seriale, jest też właścicielką marki lifestyle'owej Casa Zeta-Jones, która wystartowała w 2017 roku jako kolekcja wyposażenia i dekoracji domu. Początkowo obejmowała m.in. pościel, koce, poduszki, tekstylia i elementy wystroju, później została rozszerzona również na inne kategorie - kosmetyki i makijaż, odzież, obuwie, biżuterię, torebki i akcesoria.

Zeta-Jones realizuje się więc jako kobieta biznesu, stanowi też inspirację dla innych pań. W wywiadach mówi o tym, jak dba o formę i urodę, wspomina także, co stanowi dla niej największą wartość, jeśli chodzi o dobrostan.
Catherine Zeta-Jones od lat mówi, jak dba o siebie
Kilka lat temu, przy okazji nowej linii kosmetyków, aktorka udzieliła wywiadu, w którym opowiadała o swym podejściu do urody. Podkreślała, że sporo rzeczy nauczyła się od mamy, która lubiła makijaż i sztuki malowania nauczyła też córkę. Zeta-Jones nie ukrywała, że bardzo lubi sprawiać sobie przyjemność ładnym makijażem.
"Mama przekazała mi bardzo zdrowe podejście do urody i pokazała, ile może być w niej zabawy. Jej przesłanie brzmiało mniej więcej: »To nie jest niezbędne, ale jeśli dzięki temu czujesz się dobrze, to rób to«. Kiedy jestem kompletnie bez energii, dobrze działa na mnie myśl: »No dobrze, zrobię sobie lekki makijaż oczu, pomaluję usta i od razu poczuję się lepiej«" - mówiła w rozmowie z "New Beauty".
Joga, spacery i ruch zamiast obsesji na punkcie ćwiczeń
Aktorka mówiła też o rutynie, która pozwala jej utrzymać formę.
"Uwielbiam masaże, a jeszcze bardziej refleksologię. W moim przypadku refleksologia daje mi więcej niż masaż całego ciała" - zdradziła.
W tym samym wywiadzie aktorka przyznała, że lubi profesjonalne zabiegi na twarz.
"Lubię też peelingi twarzy. Staram się nie oczyszczać skóry samodzielnie w domu, za to uwielbiam profesjonalne zabiegi na twarz. Jestem pod tym względem strasznie dziewczyńska! Mogłabym spędzić całe wakacje w spa, przechodząc od zabiegu na ciało do zabiegu na twarz, a potem do wszystkiego innego, co akurat mają w ofercie. Naprawdę mogłabym. Po prostu to uwielbiam. Dzięki temu dobrze się czuję" - mówiła.
Ale dbanie o skórę i włosy to nie wszystko. Gwiazda podkreślała, że dużo zawdzięcza wewnętrznemu wyciszeniu, które udaje się jej osiągnąć między innymi dzięki jodze.
"Lubię też jogę. Lubię medytować. Staram się utrzymywać ciało i umysł w dobrej kondycji - być, można powiedzieć, »czysta« od środka i na zewnątrz. Wydaje mi się, że u mnie to potem widać" - mówiła, po czym dodała:
"Wiem, że kiedy niczego dla siebie nie robię - i nie mówię tu o jakichś szalonych ilościach ćwiczeń czy zabiegów kosmetycznych - czuję, że tracę kontakt ze swoim ciałem. Czuję się o wiele lepiej, kiedy dostaję zastrzyk endorfin. Nawet jeśli jest to teraz tylko długi spacer, mam poczucie, że coś zrobiłam. Zawsze czuję się lepiej, kiedy jestem aktywna".
Tę dbałość o spokój, harmonię ale i czas dla siebie widać dobrze po kilku latach od tamtego wywiadu. Aktorka wciąż emanuje pięknem - zarówno wewnętrznym, jak i zewnętrznym.
Po "50" gwiazda zaczęła mówić o czymś jeszcze
Po skończeniu 50 lat, jak wiele innych kobiet, Catherine przewartościowała swoje życie. We wrześniu 2025 w "The Drew Barrymore Show" mówiła o tym, jak w dojrzałym wieku zmieniły się jej priorytety i jak nauczyła się być dla siebie łagodniejsza.
To podejście nie ma wiele wspólnego z klasycznym hollywoodzkim językiem o "zatrzymywaniu czasu". Zeta-Jones zwraca bowiem uwagę na komfort życia oparty na granicach i relacjach, które dają jej poczucie bezpieczeństwa. W jej przypadku dbanie o siebie oznacza więc nie tylko pielęgnacji czy aktywności fizycznej, ale również świadome odpuszczanie presji i większą uważność na własne potrzeby.







