Od pięciu osobników do całego stada. Tak wygląda codzienność wśród alpak
Decyzja o przeprowadzce na Podkarpacie przyszła w momencie, gdy Jachimowska zaczęła szukać alternatywy dla wielogodzinnej pracy w gabinecie stomatologicznym. Zmiana miejsca i sposobu życia okazała się dla niej jednym z najważniejszych wyborów - jak sama przyznaje, właśnie tutaj czuje się szczęśliwa.
Hodowlę rozpoczęła od pięciu alpak. Zwierzęta te potrzebują towarzystwa własnego gatunku, dlatego nie powinny być utrzymywane pojedynczo, a niewielkie stado stopniowo zaczęło się powiększać. Dziś Jachimowska ma za sobą około trzynastu lat doświadczenia, dzięki czemu większość codziennych obowiązków stała się dla niej rutyną.
Każdy dzień zaczyna się od porządków i karmienia, a przy sprzyjającej pogodzie alpaki wychodzą na pastwisko. Stały dostęp do siana jest konieczny niezależnie od pory roku. Wbrew pozorom nie wszystkie popularne przysmaki są dla nich odpowiednie - właścicielka zwraca uwagę między innymi na zawartość cukru w owocach.
Najbardziej wymagającym momentem w roku pozostaje strzyża. Alpaki hodowane są między innymi ze względu na cenione runo, a jego najlepsza część wykorzystywana jest do produkcji delikatnej galanterii wełnianej. W hodowli istotna pozostaje przy tym nie tylko liczebność stada, lecz przede wszystkim jakość zwierząt oraz samego włókna.
Po latach codzienność Jachimowskiej wyznaczają więc codzienne karmienie stada czy regularne sprzątanie zagród. Choć obowiązki bywają wymagające, właścicielka nie wyobraża już sobie życia bez swoich alpak - i bez miejsca, do którego zaprowadziła ją jedna z największych zmian w dotychczasowym życiu.






