Jacek Bończyk od ponad dekady jest opiekunem psa o imieniu Leo. Aktor zauważył, że zwierzę porozumiewa się z nim przede wszystkim spojrzeniem i gestami, dlatego zaczął wyobrażać sobie, jak mogłyby wyglądać ich rozmowy. Krótkie dialogi publikował początkowo na Facebooku. Gdy uzbierało się ich ponad 80, za namową znajomych postanowił zebrać je w książce "Moje rozmowy z psem Leo".
Wymyślone rozmowy wyrastają z codziennych sytuacji i łączą humor z refleksjami na temat życia. Jedna z zabawniejszych historii dotyczy sushi i wasabi, które Leo miał zjeść pod nieobecność właściciela. Bończyk opowiedział, jak po powrocie do domu zobaczył opakowanie po jedzeniu i pogryzioną pałeczkę, a następnie próbował dowiedzieć się od psa, co się wydarzyło.
W dialogach Leo potrafi również zwracać uwagę aktorowi na to, że za dużo pracuje. Gdyby to pies układał mu plan dnia, najchętniej przeznaczyłby pół dnia na odpoczynek na balkonie. Bończyk przyznał, że coraz bardziej rozpieszcza swojego pupila. Zdradził też, że jednym z impulsów do tworzenia rozmów była wspólna wyprawa do lasu, podczas której zastanawiał się, po co właściwie istnieją komary i meszki. Takie pytania stały się początkiem dialogów, które pozwalają spojrzeć na codzienność z zupełnie innej perspektywy.






