Płasko aż po horyzont, spokojnie i - przynajmniej na pierwszy rzut oka - bez większych niespodzianek. Żuławy Wiślane potrafią jednak zaskoczyć. Ola Koper, influencerka, podróżniczka i prowadząca cykl "W Polskę jedziemy", ruszyła do pomorskiej części regionu, aby zajrzeć do kilkusetletnich domów, poznać miejscowe smaki i trafić w sam środek dożynek. W trasie towarzyszył jej REDMI Note 17 Pro Max 5G - smartfon przygotowany na długie dni z dala od gniazdka.

Żuławy mogą wydawać się krainą, przez którą po prostu przejeżdżamy w drodze nad Bałtyk. Tymczasem wystarczy skręcić z głównej trasy, aby odkryć jeden z najbardziej niezwykłych krajobrazów kulturowych w Polsce. Wśród pól, kanałów i niewielkich miejscowości stoją zabytkowe domy podcieniowe. Niektóre mają kilkaset lat i wciąż są zamieszkane.
To charakterystyczne budynki o konstrukcji szkieletowej, z wysuniętym piętrem wspartym na drewnianych słupach. Budowali je zamożni właściciele ziemscy. Dom miał zapewniać wygodne miejsce do życia, a jednocześnie służyć gospodarstwu. W obszernej części podcieniowej przechowywano ziarno i zboże, można było też rozładowywać wozy. Z czasem stała się ona reprezentacyjną strefą wejściową.
Ola rozpoczęła zwiedzanie od domu z 1803 roku we wsi Marynowy. Jego mieszkanka, Zofia Krupińska, opowiedziała o historii budynku i rozwiązaniach stosowanych przez dawnych gospodarzy. Wiele elementów wnętrza przetrwało w oryginalnym stanie. Ściany były kiedyś wykładane gazetami, które pełniły funkcję izolacji i maskowały łączenia między deskami. Fragmenty tych dawnych gazet zachowały się do dziś, stając się nietypową kroniką życia domu.
Kolejny dom podcieniowy czekał w Gniazdowie. Tutaj opowieść o przeszłości nabrała bardziej tajemniczego tonu. Ola zapytała Monikę, która mieszka w zabytkowym budynku wraz z rodziną, czy nocami coś w nim skrzypi i czy jego mieszkańcy doświadczyli zjawisk, których nie da się łatwo wyjaśnić. "Było kilka takich historii" - tajemniczo odpowiedziała gospodyni.
Za niezwykłą architekturą Żuław kryje się również historia dawnych osadników. Jak wyjaśnił Łukasz Kępski, od XVI wieku przybywali tu ludzie szukający bezpiecznego miejsca do życia, często utożsamiani z menonitami. Pochodzili z terenów dzisiejszej Holandii, północnych Niemiec i Belgii, a później także ze Szwajcarii. Zagospodarowali podmokłe obszary i pozostawili po sobie trwały ślad w krajobrazie regionu.
Podczas weekendowych wypadów smartfon staje się nie tylko telefonem, ale też aparatem, mapą, przewodnikiem i podręcznym notatnikiem. Ola korzystała z REDMI Note 17 Pro Max 5G, dokumentując odwiedzane miejsca i kolejne etapy podróży. Urządzenie wyposażono w pojemną baterię 9210 mAh, która może działać nawet przez trzy dni na jednym ładowaniu. Dzięki temu nie musimy przerywać zwiedzania, aby nerwowo szukać wolnego gniazdka.
- Mój telefon, czyli absolutny niezbędnik wyjazdowy, wytrzymuje cały weekend bez ładowania. Mało tego, działa też jak powerbank, czyli dzięki niemu mogę podładować inne sprzęty, nawet jeśli nie mam dostępu do prądu. To bardzo dobry kompan wszelkich wyjazdów - przyznaje Ola.
Ładowanie zwrotne rzeczywiście przydaje się w trasie. Możemy podzielić się energią z innym kompatybilnym urządzeniem, gdy jesteśmy daleko od hotelu czy samochodu. Po powrocie do gniazdka baterię sprawnie uzupełnimy dzięki szybkiemu ładowaniu o mocy 100 W.
Podróż po Żuławach to nie tylko zabytki. Ola poznawała również miejscową kuchnię, próbując raków oraz klopsików królewieckich - potrawy obecnej niegdyś w menonickich domach. Następnie trafiła na dożynki w Gniazdowie. Dowiedziała się tam, jak tradycyjnie kisić kapustę.
Przy intensywnym planie wyprawy liczy się nie tylko czas pracy telefonu, ale również jego odporność. Konstrukcja REDMI TITAN lepiej znosi codzienne przygody, obudowa jest odporna na upadki z wysokości do trzech metrów. Ekran zabezpieczono przed zarysowaniami, natomiast odporność na wodę zgodna z klasą IP68 daje większy spokój podczas deszczu czy spływu kajakiem.
Żuławy pozwalają połączyć aktywne zwiedzanie z odpoczynkiem. Od nadmorskich miejscowości dzieli je zaledwie około 20 minut jazdy samochodem, dlatego Ola zakończyła wyprawę nad Bałtykiem. Jednego dnia możemy zaglądać do zabytkowych domów, słuchać opowieści mieszkańców i próbować regionalnych potraw, a później odpocząć na plaży.
REDMI Note 17 Pro Max 5G dobrze wpisuje się w taki sposób podróżowania. Pojemna bateria oraz wytrzymała konstrukcja dają swobodę, dzięki której zamiast pilnować telefonu, możemy cieszyć się przygodą.