Gdańsk, Kalisz Pomorski i Poznań. Trzy miasta, trzy województwa i trzy różne tradycje kulinarne. Ruszamy w podróż po Polsce w rytmie slow, podczas której odkrywamy nie tylko zabytki i atrakcje turystyczne, ale także regionalne przysmaki. Bo lokalna kuchnia potrafi opowiedzieć o historii, kulturze i mieszkańcach równie wiele, co najważniejsze zabytki. Sprawdzamy, czego warto spróbować w województwach pomorskim, zachodniopomorskim i wielkopolskim.

Podróż zaczynamy w Gdańsku, jednym z najpiękniejszych polskich miast. Możemy przespacerować się klimatyczną ulicą Mariacką, podziwiać zabytkowe kamienice nad Motławą albo odpocząć na szerokich, piaszczystych plażach Bałtyku. Jednak województwo pomorskie ma do zaoferowania znacznie więcej. Warto odwiedzić Kaszuby, Słupsk, Ustkę czy Juratę, a także zajrzeć do mniejszych miejscowości, w których wciąż żywe są lokalne tradycje.
Latem warto szukać truskawki kaszubskiej, nazywanej kaszëbskô malëną. Chłodniejsze noce i warunki Pojezierza Kaszubskiego sprawiają, że owoce mają intensywny aromat i smak przypominający poziomki. Truskawka kaszubska jest jedyną polską truskawką posiadającą unijny znak Chronionego Oznaczenia Geograficznego. W sezonie pojawia się w deserach, pierogach, przetworach, napojach i bardziej współczesnych interpretacjach lokalnej kuchni.
Jesienią możemy z kolei odkrywać kaszubską żurawinę błotną, zbieraną na miejscowych torfowiskach i mokradłach. Jej śladem prowadzi nawet Szlak Kaszubskiej Żurawiny. Z owoców przygotowuje się m.in. tradycyjne konfitury i żurawinę ucieraną z cukrem, a ich charakterystyczny smak coraz częściej pojawia się także w daniach z dziczyzny, deserach i połączeniach z lokalnymi serami.
- Owoce typu jabłka, śliwki, żurawina, jagody - jesteśmy liderem w Europie i bardzo wysoko na świecie, jeżeli chodzi o produkcję - podkreśla Paweł Wątor, szef kuchni i współwłaściciel restauracji wyróżnionej Zieloną Gwiazdką Michelin.
Nie możemy też zapomnieć o śledziu, który od pokoleń pozostaje jednym z symboli pomorskiej kuchni. Solony, marynowany, wędzony, podawany po kaszubsku albo w formie moskalików - przypomina o rybackiej historii regionu.
Paweł Wątor pokazuje, że tradycyjnego śledzia można podać w zupełnie nowej odsłonie. Łączy rybę ze świeżą śliwką, posiekanym koperkiem, pietruszką i oliwą z cebuli dymki. Całość uzupełnia delikatną pianką z soku jabłkowego, a śledzia układa na wierzchu sałatki. To przykład, jak regionalne składniki mogą inspirować współczesną kuchnię.
Zachodniopomorskie często sprowadzamy do plaż i nadmorskich kurortów. Tymczasem wystarczy skierować się w głąb województwa, by znaleźć zupełnie inne krajobrazy. W okolicach Drawskiego Parku Krajobrazowego od pokoleń rozwija się tradycja pszczelarska. Powstają tu miody drahimskie, których charakter zależy od lokalnej przyrody - wrzosowisk, lip, akacji czy pól gryki i rzepaku. Wielowiekową tradycję tego rzemiosła podtrzymują dziś lokalni pszczelarze, a poznawanie ich pracy może stać się częścią turystyki edukacyjnej i kulinarnej regionu.
Kolejną niezwykłą historię odkryjemy w Kaliszu Pomorskim. W latach 60. ogórki kiszono tam w dębowych beczkach, które następnie zanurzano w Jeziorze Młyńskim na głębokość 10-11 metrów. Woda pomagała utrzymać stabilne warunki przechowywania. Dziś jeziorowy ogórek kiszony przypomina o tej nietypowej lokalnej tradycji.
Jeszcze inną opowieść niesie paprykarz szczeciński. Jego historia zaczęła się w 1965 roku i wiąże się z dalekomorskimi połowami. Ryba, ryż, pomidory i przyprawy stworzyły produkt, który z czasem stał się jednym z kulinarnych symboli Szczecina i jego portowej przeszłości. Historia paprykarza pokazuje, jak produkt związany z pracą rybaków, przemysłem i lokalną społecznością może z czasem stać się rozpoznawalnym symbolem całego miasta i regionu.
Wielkopolskie z kolei ma swoje pyry z gzikiem (ziemniaki z twarożkiem) i plyndze (placki ziemniaczane), ale jednym najbardziej rozpoznawalnych symboli pozostaje rogal świętomarciński. Wypiek z nadzieniem z białego maku i bakalii jest związany z obchodami dnia św. Marcina (11 listopada).
Od 2008 roku jego nazwa jest chroniona w Unii Europejskiej jako Chronione Oznaczenie Geograficzne (ChOG), dlatego mogą jej używać jedynie certyfikowani producenci wypiekający rogale na określonym obszarze według zatwierdzonej receptury.
Regionalnych historii możemy jednak szukać również poza Poznaniem. Andruty kaliskie przenoszą nas do Parku Miejskiego w Kaliszu, gdzie cienkie, chrupiące wafle przez lata towarzyszyły spacerom mieszkańców.
Wielkopolski ser smażony opowiada z kolei o gospodarności dawnej kuchni i mleczarskich tradycjach regionu. Zwykły twaróg dzięki odpowiedniemu przygotowaniu zamienia się w produkt o charakterystycznym smaku i zapachu, często wzbogacany kminkiem. Na rozwój wielkopolskiego mleczarstwa wpływało m.in. osadnictwo olęderskie. Olędrzy wykorzystywali swoje doświadczenie w hodowli bydła mlecznego oraz produkcji nabiału, dostarczając do miast mleko, masło i sery.
Trzy województwa, trzy odmienne charaktery i wiele powodów, by na chwilę zejść z utartego szlaku. Wystarczy odwiedzić lokalnego producenta, zajrzeć do restauracji serwującej regionalne dania albo zapytać o produkt, którego nie znajdziemy w tej samej postaci nigdzie indziej. Najciekawsza część podróży zaczyna się bowiem tam, gdzie krajobrazy Pomorskiego, Zachodniopomorskiego i Wielkopolski znajdują swoje odbicie w regionalnych smakach - tych, które pozostają w pamięci długo po powrocie.