Szczecin kojarzymy przede wszystkim z Wałami Chrobrego, Zamkiem Książąt Pomorskich i nadodrzańskimi bulwarami. Ale wystarczy zejść z turystycznych szlaków, by odkryć zupełnie inne oblicze miasta: zabytkowe pompy wodne, kino z ponadstuletnią historią, kultowe paszteciki i kota, który został lokalną gwiazdą. Wraz z Olą Koper poznajemy mniej oczywiste atrakcje Szczecina.

Spacerując ulicami Szczecina, szybko zauważymy charakterystyczny element miejskiego krajobrazu. To zabytkowe pompy wodne, nazywane berlinkami. - W wielu punktach trafimy na absolutny symbol miasta, czyli pompy wodne. Mają ponad 100 lat - opowiada Ola Koper.
Ich nazwa nawiązuje do podobnych spotykanych w Berlinie. Jednak te szczecińskie wyróżniają się herbem z gryfem i wodą wypływającą z charakterystycznych smoczych paszczy. W mieście zachowało się około 130 takich pomp, a większość nadal działa. Niektóre mają nawet własne imiona, takie jak Wiktoria, Luna czy Joanna.
Po spacerze czas na coś do jedzenia. Szczecin słynie nie tylko z paprykarza, ale jeszcze jednego przysmaku. Mowa oczywiście o paszteciku tradycyjnie podawanym z czerwonym barszczem. Ola Koper odwiedza najstarszy lokal serwujący ten specjał, gdzie zamawia klasyczny pasztecik z mięsem. Wnętrze zachowało wystrój z przełomu lat 60. i 70., dzięki czemu można poczuć atmosferę dawnych barów mlecznych.
Kolejny przystanek może zaskoczyć. Zaglądamy bowiem do punktu serwisowego sprzętu elektronicznego. Podczas podróży Oli towarzyszy REDMI Note 17 Pro Max 5G, wyposażony w wytrzymałą konstrukcję REDMI TITAN. Obudowa jest odporna na upadki z wysokości do trzech metrów, ekran na zarysowania, a zabezpieczenie przed wodą chroni urządzenie także przed przypadkowymi zachlapaniami.
Ola zatem nie potrzebuje naprawy, lokal odwiedza ze względu na niezwykły wystrój. Zabytkowa lada, dekoracyjne kafle i stary piec kaflowy przenoszą nas o ponad sto lat wstecz. Dawniej działał tutaj niemiecki sklep mięsny, dziś naprawia się urządzenia elektroniczne. Secesyjne wnętrze zachowało jednak swój dawny charakter.
W Szczecinie znajdziemy również jedno z najstarszych działających kin na świecie. Historia Kina Pionier sięga 1907 roku. Szczególną atrakcją pozostaje klimatyczna kiniarnia, w której możemy oglądać film, siedząc przy kawie. Organizowane są również pokazy filmów niemych z akompaniamentem pianina. To miejsce, w którym kino wciąż ma w sobie coś z dawnej magii.
Szczecin ma także swoich nietypowych bohaterów. Jednym z nich jest kot Gacek, który przez lata mieszkał przy ulicy Kaszubskiej. Dokarmiany przez mieszkańców i turystów kocur stał się internetową sensacją, a jego popularność rosła równie szybko jak… waga! Historia jednak zakończyła się szczęśliwie. Gacek przeszedł kurację odchudzającą i znalazł stały dom. Dziś o najsłynniejszym szczecińskim kocie przypomina mural.
Nie możemy też pominąć Krzysztofa Jarzyny ze Szczecina, czyli "szefa wszystkich szefów", znanego z kultowej komedii. Enigmatyczny gangster, który nie miał telefonu, doczekał się w mieście własnego pomnika. Ola Koper za to telefonem pochwalić się może. REDMI Note 17 Pro Max 5G wyposażono w baterię, która działa nawet trzy dni na jednym ładowaniu. Co więcej, dzięki funkcji ładowania zwrotnego urządzenie może posłużyć jako powerbank i zasilić inne sprzęty towarzyszące w podróży.
Szczecin udowadnia, że nie trzeba ograniczać zwiedzania do najpopularniejszych zabytków. Czasem najciekawsze historie kryją się za drzwiami niewielkiego sklepu, na ścianie kamienicy albo w starym kinie. Aby je odkryć, warto zejść z głównej trasy i pozwolić sobie na odrobinę spontaniczności. - Tajemnice, które razem odkryliśmy, to tylko mała część tego, co oferuje miasto - podsumowuje Ola. Szczecin ma jeszcze wiele historii do opowiedzenia.