Kiedyś dzieliło ich ponad 300 kilometrów. Ona mieszkała we Wrocławiu, on w Warszawie, a pociągi wyznaczały rytm ich związku. Spotykali się kilka razy w miesiącu, pokonując trasę między dwoma miastami. Dziś Małgorzata i Romuald Grochoccy są razem od ponad czterech dekad. Wyruszamy z nimi w sentymentalną podróż pociągiem PKP Intercity IC "Nieśpieszny" do Dęblina, by sprawdzić, czy po tylu latach można jeszcze raz poczuć się jak na jednej z pierwszych randek.

Są takie miejsca, które po latach uruchamiają wspomnienia szybciej niż stare fotografie. Dla Małgorzaty i Romualda takim miejscem jest pociąg. To właśnie kolej towarzyszyła początkom ich związku, kiedy każde spotkanie wymagało przejechania setek kilometrów.
Poznali się u znajomych w Warszawie. Później Romuald pojechał do Wrocławia i zadzwonił do Małgorzaty z pytaniem, czy mogłaby go przenocować. Następnego dnia mieli razem ruszyć do Warszawy. Kiedy Małgorzata po pracy dotarła na dworzec, Romuald już na nią czekał.
- Okazało się, że już zająłeś dla nas miejsca. Byłam pod wrażeniem twojej przedsiębiorczości i zorganizowania - wspomina Małgorzata.
Tamta podróż trwała ponad cztery godziny. Nie było smartfonów. - Całą drogę rozmawialiśmy. Zrozumieliśmy, że mamy bardzo dużo wspólnego - mówi Romuald.
Małgorzata miała wówczas sporo spraw w Warszawie, więc często przyjeżdżała do stolicy. Z czasem znajomość przerodziła się w relację romantyczną. Przez dwa lata tworzyli związek na odległość, spotykając się mniej więcej trzy razy w miesiącu. Pociągi kursujące między Warszawą a Wrocławiem stały się więc nieodłączną częścią ich wspólnej historii. W lutym 1983 roku wzięli ślub.
- Jesteśmy w takim wieku, że zaczynamy wspominać - mówi Romuald.
Tym razem para wybrała krótszą trasę: z Warszawy do Dęblina. Wsiedli w pociąg IC "Nieśpieszny" PKP Intercity, który sam w sobie jest podróżą w czasie. Klasyczne oliwkowe wagony z wyposażeniem nawiązującym do lat 80. oraz lokomotywy w historycznych barwach przypominają czasy, gdy Małgorzata i Romuald jeździli koleją na swoje pierwsze spotkania. Trudno więc wyobrazić sobie lepszą scenerię dla ich sentymentalnej randki.
Podróż daje okazję, by wrócić do dawnych historii, przypomnieć sobie pierwsze spotkania i znów spędzić czas tak, jak ponad cztery dekady temu - siedząc obok siebie w kolejowym przedziale.
Romuald od lat pasjonuje się lotnictwem i sprzętem wojskowym. Kiedyś myślał nawet o karierze związanej z lotnictwem. Ostatecznie został inżynierem, ale zainteresowanie samolotami pozostało.
- Mąż interesuje się sprzętem wojskowym, jest na bieżąco - przyznaje Małgorzata.
Dlatego pierwszym przystankiem jest Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie. Oglądają między innymi samoloty An-2, popularnie nazywanego Antkiem, oraz Fokkera. Poznają też historie ludzi, którzy zapisali się w dziejach polskiego lotnictwa, w tym Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury, zwycięzców międzynarodowych zawodów Challenge w Berlinie.
Wycieczkę kończą w parku. To część wyprawy szczególnie bliska Małgorzacie, która lubi spacery, przyrodę i spokojne odkrywanie nowych miejsc.
Ponad cztery dekady temu Małgorzata i Romuald przemierzali koleją Polskę, żeby móc się spotkać. Dziś nie dzielą ich już setki kilometrów, ale znów mogą usiąść obok siebie w pociągu i ruszyć w drogę. Tym razem nie po to, żeby skrócić dystans, lecz żeby wspólnie przypomnieć sobie, jak wszystko się zaczęło.