Po lecie na skórze często zostaje nie tylko opalenizna, ale też pamiątki, których wcale nie chcemy zachować - ciemniejsze plamki, nierówny koloryt i przebarwienia. Choć melanina jest naturalnym sprzymierzeńcem skóry i odpowiada za jej kolor, nadmierna ekspozycja na słońce może sprawić, że produkcja barwnika wymknie się spod kontroli. Sprawdzamy, jak zapobiegać powstawaniu przebarwień i co możemy zrobić, kiedy pojawią się już na twarzy.

Kiedy mówimy o przebarwieniach, łatwo zapomnieć, że ich powstawanie jest częścią naturalnego mechanizmu obronnego skóry. Melanina nie jest naszym wrogiem - przeciwnie, zawdzięczamy jej kolor skóry i częściową ochronę przed promieniowaniem. Problem zaczyna się wtedy, gdy pod wpływem słońca dochodzi do nadmiernej produkcji barwnika.
Latem jesteśmy na ten proces szczególnie narażeni. Słońce mocno świeci, dużo czasu spędzamy na zewnątrz. A po powrocie z wakacji okazuje się, że obok opalenizny pojawiły się ciemniejsze miejsca, które nie znikają wraz z nią.
Niektóre przebarwienia z czasem bledną samoistnie. Może to jednak potrwać miesiące, a nawet lata. Są też takie, które bez odpowiedniej pielęgnacji pozostaną z nami na stałe. Dlatego zamiast czekać, aż problem sam się rozwiąże, lepiej działać.
Jeśli mamy jeden kosmetyk, którego nie powinnyśmy pomijać w walce z przebarwieniami, jest nim filtr przeciwsłoneczny. Bez codziennej ochrony nawet najlepsze serum rozjaśniające będzie miało ograniczone możliwości działania. Słońce może bowiem nieustannie pobudzać proces produkcji melaniny.
Stosujmy wysoką ochronę przeciwsłoneczną SPF 50, zapewniającą ochronę zarówno przed promieniowaniem UVA, jak i UVB. Filtr stosujmy nie tylko latem, ale przez cały rok, również w pochmurne dni. Jeśli zmagamy się z melasmą, warto zwrócić uwagę także na ochronę przed światłem niebieskim, czyli HEV, emitowanym między innymi przez ekrany.
Liczy się również ilość nakładanego kosmetyku. Filtr powinien dokładnie pokrywać skórę, a nie tworzyć jedynie symboliczną warstwę. Pomocna jest metoda dwóch palców: ilość produktu odpowiadająca długości dwóch palców przeznaczamy na twarz i szyję. Aplikację kosmetyku z filtrem SPF ponawiamy mniej więcej co dwie godziny.
Kiedy przebarwienia są już widoczne, potrzebujemy przede wszystkim cierpliwości i regularności. W pielęgnacji możemy wykorzystać składniki aktywne, które pomagają ograniczać proces powstawania nadmiaru pigmentu i stopniowo wyrównują koloryt skóry.
Jednym z takich składników jest niacynamid obecny w serum przeciw przebarwieniom skjur®, stworzonym z myślą o cerze wrażliwej, reaktywnej i wymagającej. Kosmetyk nie tylko pomaga rozjaśniać istniejące przebarwienia, ale również ogranicza transport melaniny do komórek naskórka, dzięki czemu może przeciwdziałać powstawaniu kolejnych plam.
Serum przeciw przebarwieniom skjur® świetnie komponuje się z innym kosmetykiem tej samej marki - lekkim serum przeciwsłonecznym SPF 50.
Niacynamid wspiera skórę w walce ze skutkami fotostarzenia i pomaga ograniczać widoczność przebarwień, a SPF chroni ją przed kolejną dawką promieniowania. Obydwa kosmetyki idealnie się uzupełniają, sprawiając, że skóra dłużej zachowuje jednolity, zdrowy koloryt i wygląda promiennie.
Prosta rutyna często okazuje się lepszym rozwiązaniem niż stosowanie wielu mocnych preparatów jednocześnie.
W przypadku przebarwień trudno o spektakularną zmianę po kilku zastosowaniach. Tutaj najważniejsza jest konsekwencja. Przy regularnym stosowaniu kosmetyków z niacynamidem pierwszych efektów możemy spodziewać się po 4-8 tygodniach, choć tempo zmian zależy między innymi od rodzaju i głębokości przebarwień.
Nie zniechęcajmy się więc po kilku dniach. Skóra potrzebuje czasu, a przebarwienia, które powstawały tygodniami lub miesiącami, nie znikną w jeden weekend. Jeśli zależy nam na wyrównaniu kolorytu, potraktujmy pielęgnację jako długofalowy proces.
Najlepszą strategią pozostaje połączenie kilku prostych działań: codziennego stosowania SPF 50, ograniczania bezpośredniej ekspozycji na słońce i regularnego stosowania serum z niacynamidem przez dłuższy czas. Dzięki temu nie tylko rozjaśnimy plamy, które zostały po lecie, ale przede wszystkim zmniejszymy ryzyko, że za kilka miesięcy problem powróci.