Pracuje w zawodzie od 45 lat. "Teraz relacje są słabsze niż dawniej"
Mijamy się na klatce schodowej, wymieniamy zdawkowe „dzień dobry”, a i to nie zawsze. Częściej wiemy, jaki samochód stoi na miejscu obok, niż kto mieszka drzwi w drzwi. Czy znamy imię sąsiadki z naprzeciwka? Czy potrafimy powiedzieć, jak nazywa się starszy pan z parteru? Kiedyś to było oczywiste. Na drzwiach wisiały tabliczki z nazwiskami. Dziś częściej mówimy: „Łysy z parteru” albo „ta pani z psem”.

Tabliczki, które łączyły ludzi
Pan Jarosław, grawer z Łodzi, który od 45 lat pracuje w zawodzie powoli znikającym z mapy miejskich usług mówi: “Tabliczki na drzwi to kiedyś był fundament pracy grawera, robiło się ich naprawdę kilkadziesiąt w tygodniu".
Dziś zamawiamy grawer raczej na zegarki, statuetki, obrączki. Nazwiska zniknęły z klatek schodowych, a wraz z nimi - pretekst do rozmowy. Pan Jarosław mówi wprost: “Skąd mamy wiedzieć, kto mieszka obok nas, jeśli takich tabliczek już po prostu nie ma".
Relacje są słabsze niż dawniej. Ludzie żyją obok siebie, nawet się nie znając.
“Zasąsiadujmy się"
Pan Jarosław, zwykły człowiek z warsztatu, wystąpił w reklamie. Marka Milka zaprosiła go do udziału w spocie w ramach akcji "Zasąsiadujmy się". To opowieść o powrocie do prostych gestów i do... tabliczek na drzwiach.
Zachęcamy do budowania bliższych relacji z sąsiadami. Warto zacząć od drobnych, a jak ważnych gestów, jak chociażby poznanie swoich imion
Jak słyszymy w kampanii, każdemu z nas zdarzyło się nadać sąsiadowi przydomek - Łysy z parteru czy Ruda spod piątki. Choć bywa to zabawne, za każdym pseudonimem stoi prawdziwa osoba. Dlatego w ramach akcji Milka zachęca do budowania bliższych relacji i przełamywania anonimowości, która sprawia, że wahamy się zapukać do drzwi obok.
W ten sposób narodził się pomysł na Tabliczki Sąsiedzkie Milka. Pod drzwiami mieszkań pojawiły się wyjątkowe paczki. W środku - dwie tabliczki: tabliczka czekolady do podzielenia się z sąsiadem oraz tabliczka na drzwi, na której można napisać swoje imię. Prosty gest, który ułatwia zrobienie pierwszego kroku i powiedzenie: "Poznajmy się".
Mały gest, wielka zmiana
Czasem wystarczy wyrazić chęć i zrobić pierwszy krok w stronę zapoznania. Być może tuż za ścianą mieszka osoba, która też marzy o towarzystwie i z rozrzewnieniem słucha historii starszego pokolenia, jak łatwo było kiedyś nawiązywać znajomości. Tymczasem wcale nie musimy być anonimowi, wystarczy wykonać kilka prostych gestów: powiesić tabliczkę, zapukać do sąsiadów, przedstawić się, podzielić się czekoladą. To moment, w którym "ten Łysy spod piątki" staje się Łukaszem, a "Ruda z parteru" - Asią.
Może i świat przyspieszył, a rzeczywistość wokół zmieniła się nie do poznania, ale potrzeby towarzyskie ciągle mamy takie same. Nasi przyszli przyjaciele mieszkają tuż obok, wystarczy ich poznać.
Artykuł sponsorowany