Po powrocie z wakacji patrzymy w lustro i widzimy przede wszystkim opaleniznę. Tymczasem skóra pamięta znacznie więcej: godziny spędzone na słońcu, wysoką temperaturę, wiatr, kąpiele w słonej wodzie. Najpierw czujemy ściągnięcie i suchość, później zauważamy nierówny koloryt, podrażnienia czy przebarwienia. Pod koniec wakacji nie potrzebujemy pielęgnacyjnej rewolucji, a… odpoczynku!

- Słońce wystawia skórze rachunek z odroczonym terminem - mówidr Agnes Frankel w programie "halo tu polsat". Opalenizna jest tylko tym, co widzimy na początku. Później może pojawić się przesuszenie, podrażnienie i nierówny koloryt, a z czasem także przebarwienia, melazma, drobne linie i zmarszczki. Za tymi zmianami stoją m.in. promieniowanie UV, stres oksydacyjny oraz osłabienie naturalnej bariery ochronnej skóry.
Skoro po wakacjach mamy przebarwienia, szorstkość albo nierówny koloryt, większość z nas natychmiast sięga po peeling, kwasy i kilka silnych składników aktywnych naraz. Tymczasem po intensywnym lecie skóra bywa bardziej reaktywna. Jeśli piecze, jest napięta, łuszczy się albo pojawiają się podrażnienia, intensywne zabiegi mogą tylko pogorszyć sytuację. Peelingi i kwasy mają swoje miejsce w pielęgnacji, ale stosujmy je z umiarem. Najpierw wesprzyjmy odbudowę i funkcjonowanie bariery hydrolipidowej, a dopiero później stopniowo wracajmy do składników ukierunkowanych na pigmentację i poprawę struktury skóry.
Pierwszym krokiem będzie oczyszczenie skóry. Robimy to rano i wieczorem, najlepiej delikatnym produktem myjącym, jak łagodna pianka do mycia skjur®, która nie pozostawia uczucia ściągnięcia.
Krem na dzień i na noc powinny być podstawą. Nie musimy budować rytuału z kilkunastu produktów. Im bardziej podrażniona jest skóra, tym większe znaczenie ma prosty, dobrze tolerowany skład.
Wieczorem możemy zrobić dla skóry najwięcej, dając jej warunki do regeneracji podczas snu. Dobrym przykładem jest krem na noc skjur®, pomyślany jako bogata pielęgnacja wspierająca naturalną barierę ochronną. W formule znalazły się m.in. kwas hialuronowy, ektoina, glikoina oraz baza Skin Lipid Matrix, naśladująca naturalną strukturę skóry. Za odżywienie odpowiadają także masło shea, olej z zarodków pszenicy i masło kakaowe.
Po lecie szczególnie zależy nam na składnikach, które pomagają odbudować barierę hydrolipidową. Jednym z podstawowych wyborów pozostaje właśnie kwas hialuronowy, który wspiera odpowiedni poziom nawilżenia. Sięgajmy po produkty przeznaczone do skóry wrażliwej i reaktywnej, zamiast bezrefleksyjnie kopiować pielęgnacyjne trendy.
Kiedy skóra odzyska komfort, możemy stopniowo włączyć składniki ukierunkowane na nierówny koloryt. Jednym z nich jest niacynamid, dlatego w naszej rutynie może znaleźć się serum na przebarwienia z niacynamidem skjur®. Skóra potrzebuje czasu, dlatego liczy się regularność. Jeśli jednocześnie stosujemy kilka produktów aktywnych, łatwo przesadzić i zamiast poprawy uzyskać kolejne podrażnienie.
Największym błędem byłoby uznać, że wraz z końcem urlopu kończy się potrzeba ochrony przeciwsłonecznej. SPF 50 powinien zostać z nami przez cały rok. Nakładajmy go odpowiednio obficie i ponawiajmy aplikację w ciągu dnia (co 2-3 godziny), zwłaszcza gdy jesteśmy długo na zewnątrz. Ochrona powinna obejmować zarówno promieniowanie UVA, jak i UVB. Można dodać również ochronę przed światłem niebieskim (HEV) oraz promieniowaniem podczerwonym (IR).
Nie próbujmy w kilka dni "naprawić" wszystkiego, co wydarzyło się latem. Jeśli pojawia się pieczenie, trądzik, wypryski, silne przesuszenie czy podrażnienie, potraktujmy je jako sygnał ostrzegawczy, a nie zaproszenie do jeszcze intensywniejszej pielęgnacji. Dajmy skórze czas, ograniczmy liczbę produktów i skupmy się na odbudowie jej naturalnej bariery. Dopiero gdy odzyska równowagę, powróćmy do mocniejszych metod działania.