80-osobowa orkiestra, raperzy i jeden z największych koncertowych projektów ostatnich lat. 12 września Lotnisko Bemowo w Warszawie stało się sceną finałowego koncertu "Historia Polskiego Hip-Hopu. Rozdział III Ostatni". Zanim jednak JIMEK i jego goście wyszli przed publiczność, przez wiele godzin funkcjonowali w świecie, którego widzowie zazwyczaj nie oglądają. Zaglądamy za kulisy i sprawdzamy, jak wyglądał backstage przygotowany dla ponad setki osób.

Próby, poprawki, oczekiwanie na wejście, szybki posiłek, rozmowy - przy projekcie takim jak "Historia Polskiego Hip-Hopu. Rozdział III Ostatni" zaplecze musiało pomieścić potrzeby 80-osobowej orkiestry, gości i organizatorów. Nie wystarczało więc ustawić kilku kanap i stołów. Przestrzeń musiała działać niemal jak dobrze zaprojektowany dom - tyle że taki, do którego jednocześnie wprowadza się ponad sto osób.
Zadanie stworzenia backstage'u wzięła na siebie IKEA. Projektanci marki stworzyli niezwykłe miejsca do odpoczynku, pracy i spotkań, wykorzystując meble oraz rozwiązania pozwalające organizować przestrzeń i szybko dopasowywać ją do zmieniających się potrzeb.
- Przygotowanie backstage'u to dla nas szansa, by pokazać siłę dobrze zorganizowanej przestrzeni - mówi Paweł Bechciński, Country Retail Manager IKEA. Jak podkreśla, jeśli rozwiązania zapewniają komfort ponad setce osób pracujących przy tak dużym wydarzeniu, tym bardziej zdadzą egzamin w codziennym życiu.
Za kulisami koncertów trudno zwykle szukać wnętrzarskiej perfekcji. Tym razem miało być inaczej. Artyści wchodzący na backstage trafiali do przestrzeni, która bardziej niż techniczne zaplecze wielkiego widowiska przypominała eklektyczne, pełne energii wnętrze.
Kluczem była funkcjonalność. Meble musiały być lekkie, mobilne i łatwe do przestawienia, bo backstage żyje własnym rytmem. To, co chwilę wcześniej było miejscem rozmowy, za moment może stać się strefą odpoczynku albo pracy.
Nie chodziło jednak o stworzenie sterylnego, perfekcyjnie uporządkowanego wnętrza. Projektanci pozwolili sobie na zabawę kolorami, formami i stylami. - Chcieliśmy wykorzystać te elementy naszego wzornictwa, które reprezentują czasami bardzo różne style, i pokazać, że można się nimi bawić, odważnie je łączyć i że mogą się ze sobą pięknie komponować. Dokładnie jak muzyka JIMKA - tłumaczy Paweł Bechciński.
Projekt nie zaczął się od wybierania kanapy czy fotela. Punktem wyjścia byli ludzie, którzy mieli z tej przestrzeni korzystać. JIMEK, jego goście, orkiestra i cały zespół pracujący przy wydarzeniu spędzali za kulisami wiele godzin. Potrzebowali więc zarówno miejsca do spotkań, jak i takich zakątków, w których można na moment wycofać się z koncertowego zamieszania.
- Dobry design zawsze pozostaje w odpowiedzi na potrzebę człowieka - mówi Ewa Parzychowska, Country Shop Design Leader IKEA. - Naszym celem było stworzenie miejsca, w którym każdy poczuje się jak w domu. W którym funkcjonalność, ergonomia i dobra organizacja będą szły w parze z dobrym designem i świetnym stylem.
To właśnie dlatego poszczególne strefy miały różne funkcje. Jedne sprzyjały odpoczynkowi, inne rozmowom i współpracy. Ważna była też dobra organizacja - przy takiej liczbie osób rzeczy muszą mieć swoje miejsce, a poruszanie się po zapleczu nie może przypominać slalomu między przypadkowo ustawionymi meblami.
Choć przygotowania projektowe zaczęły się dużo wcześniej, na fizyczną realizację przestrzeni zespół miał zaledwie cztery dni. - Projektowaliśmy tę przestrzeń całym teamem wysokiej klasy projektantów. Graliśmy tutaj jak dobra orkiestra. Dzięki temu udało się w tak szybkim czasie zrealizować ten projekt - opowiada Parzychowska.
Porównanie trudno uznać za przypadkowe. Przy projekcie tej skali każdy element musi pojawić się w odpowiednim momencie, a poszczególne osoby muszą ze sobą współpracować. Dokładnie jak na scenie.
12 września na Lotnisku Bemowo pojawili się JIMEK, orkiestra i wielkie nazwiska polskiego hip-hopu. Za kulisami nadal działał jednak drugi plan wydarzenia. Dzięki pracy projektantów IKEA artyści mieli do dyspozycji miejsce, w którym można było usiąść po zejściu ze sceny, zebrać myśli przed kolejnym wejściem, porozmawiać albo po prostu znaleźć spokój. W ten sposób backstage stał się integralną częścią koncertowego świata - niewidoczną dla publiczności, ale niezbędną, by wszystko na scenie mogło zagrać tak, jak zaplanowano.