Przez 27 lat pracował pod ziemią, poznając Kopalnię Soli Bochnia od strony, której turyści zwykle nie mają okazji zobaczyć. Dziś Lucjan Łysik, emerytowany górnik i przewodnik, oprowadza gości po jej podziemnych trasach i opowiada o górniczych tradycjach, legendach oraz miejscach, które robią wrażenie.

Pierwszy raz pan Lucjan zjechał do kopalni w 1985 roku. Jak wspomina, sól była dosłownie wszędzie, a podziemny świat rozświetlała niewielka lampka. Praca pod ziemią była ciężka i wymagająca, ale miała też swoją wyjątkową stronę. Pan Lucjan podkreśla, że drużyna górnicza była jak rodzina. Wszyscy sobie pomagali, a na kolegów można było liczyć. Zawód górnika cieszył się szczególnym poważaniem.
Z czasem kopalnia zmieniła swoje przeznaczenie. Miejsce codziennej, ciężkiej pracy górników stało się wyjątkową atrakcją turystyczną. Jeszcze zanim zakończono wydobycie soli, pan Lucjan otrzymał propozycję, by zostać przewodnikiem. Dzięki temu mógł wykorzystać doświadczenie zdobyte podczas lat spędzonych pod ziemią i spojrzeć na kopalnię z zupełnie innej perspektywy.
Dziś oprowadza turystów, którzy przyjeżdżają do Bochni, by zobaczyć niezwykłe podziemne przestrzenie. A takich osób nie brakuje - Kopalnię Soli Bochnia odwiedza około 200 tysięcy turystów rocznie. Na zwiedzanie, w zależności od wybranej trasy, przeznaczymy 3-4 godziny.
Nie sposób mówić o podziemnym świecie Bochni bez wspomnienia o Skarbniku. To legendarna postać, duch opiekujący się kopalnią i górnikami. Jego zadaniem jest ostrzeganie przed niebezpieczeństwami, ale także pilnowanie, by górnicy przestrzegali zasad i zachowywali się odpowiedzialnie.
Pan Lucjan opowiada, że na pomoc Skarbnika możemy liczyć wtedy, gdy sami zachowujemy się właściwie - nie robimy krzywdy innym ani zwierzętom i przestrzegamy przepisów. Legendarną postać poznamy po długiej brodzie. Jest przecież starszy od samej kopalni.
Skarbnik udziela audiencji w swoim podziemnym królestwie, a jego historia dodaje zwiedzaniu tajemniczego wymiaru.
Na turystów w Kopalni Soli Bochnia czeka wiele atrakcji. Jedna z największych to kaplica, przez której środek prowadzą tory kolejowe. Możemy również zajrzeć do Komory Ważyn, gdzie czeka chwila relaksu i 140-metrowa zjeżdżalnia. - To jakby zjechać z 12 piętra budynku mieszkalnego - mówi przewodnik. Pod ziemią znajdziemy także zalany solanką korytarz, przez który przeprawimy się łodzią. Woda tam jest bardziej słona niż w Morzu Martwym.
Bocheńska kopalnia przez lata była miejscem ciężkiej pracy, dziś jednak jest jedną z najciekawszych atrakcji Małopolski. Dzięki przewodnikom, którzy sami znają górniczą codzienność, możemy spojrzeć na nią nie tylko jak na zabytek, ale także jak na miejsce związane z ludźmi, ich pracą, tradycjami i opowieściami. Jeśli zatem planujemy podróż po Małopolsce, warto zarezerwować kilka godzin na wizytę w Bochni.