Szczawnica: tradycyjny spływ przełomem Dunajca, widok na Trzy Korony i smak leczniczych wód mineralnych. To pierwsze skojarzenia z tym miastem. Jednak mało kto pamięta, że ten słynny kurort zawdzięcza swój niepowtarzalny urok… węgierskiemu szlachcicowi. Jak z małej górskiej wsi powstało jedno z najnowocześniejszych uzdrowisk XIX-wiecznej Europy? Sprawdźmy.

Choć historia Szczawnicy sięga setek lat wstecz, jej okres rozkwitu rozpoczął się w pierwszej połowie XIX wieku. Wtedy majątek przejął Józef Szalay - syn węgierskiego hrabiego Stefana Szalaya i Józefy z Nowickich.
Młody wizjoner szybko dostrzegł olbrzymi potencjał drzemiący w pienińskich źródłach i postanowił przekształcić skromną wieś w eleganckie uzdrowisko na wzór najlepszych europejskich kurortów.
Józef Szalay nie tylko wybudował pierwsze profesjonalne łazienki, wzniósł kaplicę i uporządkował pijalnie wód, ale przede wszystkim nadał Szczawnicy unikalny charakter architektoniczny. Z jego inicjatywy szczawnickie domy zaczęto ozdabiać charakterystycznymi, ręcznie malowanymi godłami, zwanymi szyltami, które ułatwiały kuracjuszom orientację w miasteczku. Wiele z nich przetrwało do dziś!
Spacerując po Szczawnicy, trudno nie zachwycić się malowniczymi, drewnianymi willami z misternie rzeźbionymi balkonami i ozdobnymi gankami. Są one połączeniem szwajcarskiego stylu alpejskiego z lokalną sztuką i węgierską elegancją.
Plac Dietla - otoczony zabytkowymi willami - takimi jak Szwajcarka, Holenderka czy Inżynierka - sprawia wrażenie wyjętego wprost z przedwojennej widokówki. To wyśmienite miejsce na niespieszny spacer.
Nie byłoby dzisiejszej Szczawnicy bez jej największego skarbu - wód mineralnych, zwanych tutaj "szczawami". Ze względu na ich wyjątkowe właściwości zdrowotne do Pienin ściągały niegdyś największe osobistości, w tym Henryk Sienkiewicz, Bolesław Prus czy Maria Konopnicka.
Józef Szalay doskonale wiedział, jak połączyć leczenie z życiem towarzyskim. Zainspirowany tradycją europejskich i węgierskich kurortów stworzył miejsce, w którym rytuał picia wód stawał się pretekstem do rozmów, flirtów, spacerów i nawiązywania znajomości.
Sercem uzdrowiska jest Pijalnia Wód Mineralnych przy Placu Dietla. Po pożarze z 2002 roku obiekt został z pietyzmem odbudowany przez spadkobierców rodziny Szalayów, dzięki czemu zachował swój historyczny styl.
Podczas wizyty warto skosztować wody z kilku najsłynniejszych źródeł, a potem ruszyć na spacer do Parku Górnego lub Parku Dolnego. Zacienione alejki, stworzone z myślą o XIX-wiecznych kuracjuszach, do dziś oferują idealne warunki relaksu w otoczeniu starych drzew i zabytkowych rzeźb.
Choć spływ tradycyjną flisacką tratwą to bez wątpienia flagowa atrakcja regionu, Szczawnica i jej okolice kryją w sobie znacznie więcej.
By uciec od zgiełku i na własne oczy zobaczyć, jak natura przeplata się tu z historią, punktem wyjścia do niespiesznego spaceru jest urokliwy Park Dolny, który wita spacerowiczów cieniem wiekowych drzew, zadbanymi alejkami. Tu także bije niewielkie źródełko "Wanda".
Zaledwie kilka kroków dalej czeka Promenada nad Grajcarkiem - jeden najpiękniejszych deptaków spacerowych w Polsce. Mierzący niemal dwa kilometry szlak ciągnie się wzdłuż szumiącego potoku od którego wziął swoją nazwę.
Trasa prowadząca aż do słowackiego Czerwonego Klasztoru to prawdziwy raj dla pieszych i rowerzystów. Tu można w pełni docenić potęgę pienińskiej przyrody bez konieczności rezerwowania biletu na tratwę.
Dla tych, którzy wolą spoglądać na świat z góry, obowiązkowy jest wyjazd kolejką krzesełkową na Palenicę. W kilka minut można wjechać na szczyt, z którego roztacza się imponująca panorama Pienin, z charakterystycznymi Trzema Koronami i Tatrami w tle. Na górze czeka nie tylko wspaniały widok i punkty gastronomiczne, ale też świetna baza wypadowa na dalsze, lekkie spacery, np. w stronę Szafranówki.
Nieodległa Bryjarka z podświetlanym nocą krzyżem, skąd rozpościera się urokliwe spojrzenie na samą Szczawnicę, to punkt programu, którego nie warto odpuszczać.
By zagłębić się w historię lokalnej tożsamości, warto udać się do Muzeum Pienińskiego im. Józefa Szalaya (obecnie zlokalizowanego w pobliskich Szlachtowej i Jaworkach). Tam, w otoczeniu unikalnych eksponatów, można poznać fascynujące dzieje pienińskich górali oraz dawnych Rusinów Szlachtowskich.
A na koniec spacer po pobliskim Wąwozie Homole w Jaworkach - rezerwacie zachwycającym potężnymi, wapiennymi ścianami i kaskadami potoku Kamionka.
Szczawnica łączy w sobie dziką naturę Pienin, uzdrowiskowy klimat oraz niesamowitą historię z węgierskim rodowodem w tle. Bez względu na to, czy planujesz aktywny weekend na szlaku, czy szukasz cichego zakątka na relaks z książką, to wyjątkowe miasteczko z pewnością skradnie twoje serce.
Projekt sfinansowano ze środków Województwa Małopolskiego.