Czy można przenieść się do czasów, gdy po deptaku spacerowały eleganckie damy w kapeluszach, a wieczorami w salach balowych rozbrzmiewała muzyka Jana Kiepury? To możliwe! Przekonaliśmy się o tym na własne oczy, odwiedzając Krynicę-Zdrój, miejsce, które w dwudziestoleciu międzywojennym uchodziło za najbardziej prestiżowe uzdrowisko w Polsce. Dziś wciąż można tu odnaleźć atmosferę tamtych lat.

Naszą podróż rozpoczęliśmy od serca Krynicy-Zdroju - słynnego deptaka. Po jednej stronie stoi zabytkowy Stary Dom Zdrojowy, najważniejszy historyczny budynek miasta, po drugiej Nowy Dom Zdrojowy. Wystarczy kilka chwil spaceru, by zrozumieć, dlaczego przed wojną Krynica była ulubionym uzdrowiskiem elit. Modernistyczna architektura, eleganckie wille i klimat dawnego kurortu sprawiają, że łatwo wyobrazić sobie modę, splendor i życie towarzyskie lat 20. i 30. ubiegłego wieku.
Nie sposób pominąć również Nowych Łazienek Mineralnych. Modernistyczne wnętrza, inspirowane młodopolskimi polichromiami autorstwa Heleny Korzeń i Jana Bukowskiego, do dziś zachwycają detalami. To miejsce pozwala poczuć atmosferę czasów, gdy pobyt w uzdrowisku był nie tylko kuracją, ale także wydarzeniem towarzyskim.
Jednym z najważniejszych punktów naszej wizyty było Muzeum Nikifora. Oprowadzał nas po nim Zbigniew Wolanin, były kurator placówki. Muzeum posiada największą kolekcję dzieł Nikifora - ponad tysiąc obrazów, dzięki którym możemy zobaczyć Krynicę sprzed kilkudziesięciu lat.
Jak usłyszeliśmy, Nikifor był wybitnym malarzem i precyzyjnym kronikarzem miasta. Malował nie tylko reprezentacyjne budynki uzdrowiska, lecz także mniej znane zakątki, dzięki czemu jego obrazy stały się bezcennym dokumentem dawnej Krynicy.
W muzeum obejrzeliśmy również osobiste pamiątki artysty - charakterystyczne kaszkiety i kapelusze, słynną torbę-raportówkę oraz skrzynki malarskie.
Naszą podróż kontynuowaliśmy w Krynicy Dolnej, gdzie znajduje się cerkiew Świętych Apostołów Piotra i Pawła. To właśnie ten obiekt Nikifor wielokrotnie uwieczniał na swoich obrazach. Dziś wokół świątyni można oglądać plenerową wystawę prezentującą reprodukcje jego prac oraz historię życia artysty. Spacer między planszami pozwala porównać współczesny krajobraz z tym, który przed laty utrwalał na swoich obrazach.
Mówiąc o złotej epoce Krynicy, nie sposób nie wspomnieć o legendarnym śpiewaku i aktorze Janie Kiepurze. Odwiedziliśmy Willę Patrię, prywatną rezydencję artysty i symbol luksusu tamtych czasów. To właśnie tutaj spotykała się śmietanka towarzyska, odbywały się wystawne przyjęcia i bale, o których mówiła cała Polska.
Historia Kiepury doskonale pokazuje, że Krynica była czymś znacznie więcej niż uzdrowiskiem. Była miejscem spotkań artystów, ludzi kultury i przedstawicieli elit, którzy przyjeżdżali tu nie tylko dla zdrowia, ale również dla wyjątkowej atmosfery.
Z centrum miasta wybraliśmy się na Słotwiny Arenę, gdzie znajduje się słynna wieża widokowa i ścieżka w koronach drzew. Z góry mogliśmy podziwiać panoramę Beskidu Sądeckiego i spojrzeć na uzdrowisko z zupełnie innej perspektywy.
Krynica-Zdrój udowadnia, że historia nie musi zamykać się w muzealnych gablotach. Tutaj żyje w architekturze, obrazach Nikifora, wspomnieniach o Janie Kiepurze i klimacie eleganckiego uzdrowiska sprzed stu lat. To miejsce naprawdę pozwala odbyć podróż w czasie.
Projekt sfinansowano ze środków Województwa Małopolskiego.