Klaudia Klimczyk, czyli popularna Mama na Obrotach, odwiedziła studio "halo tu polsat" przy okazji premiery swojej pierwszej książki "Mama na Obrotach. SERIO, w ciul", która ukaże się 20 października. Publikacja ma postać wywiadu-rzeki i powstała na podstawie rozmów przeprowadzonych przez dziennikarkę Aldonę Sosnowską-Szczukę, towarzyszącą artystce podczas trasy stand-upowej "Niezły bajzel". Jak wyjaśniła Klaudia, tytuł nawiązuje do słów, których często używa zarówno prywatnie, jak i na scenie, ale sama książka ma pokazać ją z zupełnie innej strony. O tym, co zdecydowała się ujawnić, rozmawiała z Olą Filipek i Aleksandrem Sikorą.
Mama na Obrotach o początkach popularności. "Ja z domu nie wychodziłam"
Dziś Klaudia Klimczyk jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich twórczyń internetowych, wyróżnia się bezpośrednim podejściem, wyjątkowym poczuciem humoru i piękną śląską gwarą. Trudno więc sobie wyobrazić, że kobieta, która tak swobodnie czuje się przed kamerą, mogła kiedykolwiek wstydzić się zainteresowania. A jednak właśnie tak było.
"Moje początki były takie, że jak zauważyłam, że mnie rozpoznają w sklepie, to wierzcie mi, że ja z domu nie wychodziłam", wyznała w studiu "halo tu polsat".
Klaudia wspominała, że wtedy bardzo denerwowały ją spojrzenia nieznajomych. Nawet zwyczajne wyjście do sklepu przestało być takie jak dawniej. "Idziesz na zakupy, zaglądają ci do wózka...", opowiadała.
Zainteresowanie innych osób było dla niej krępujące, choć przecież popularność zdobywała właśnie dzięki pokazywaniu w internecie zwyczajnych sytuacji z życia. Z czasem oswoiła się jednak z rozpoznawalnością i dzisiaj podchodzi do spotkań z fanami zupełnie inaczej.
Klaudia Klimczyk pokazuje życie, którego nie znały jej fanki. "Mam swoje gorsze dni"
Ola Filipek zapytała naszą gościnię, jaką Klaudię czytelnicy poznają dzięki jej książce. Czy będzie to ta sama rozbawiona, energiczna kobieta, którą oglądają w internecie? "To jest dobre pytanie", odpowiedziała.
"Właśnie Klaudię, a nie tylko Mamę na Obrotach", wyjaśniła. "Tam poznacie mnie jako żonę, córkę, siostrę i matkę".
Aleksander Sikora przyznał, że sam obserwuje jej internetową twórczość i ma czasami wrażenie, jakby znał ją osobiście. Zastanawiał się więc, czego mogą jeszcze nie wiedzieć o niej fani, którzy od lat śledzą jej codzienność.
"Zaczęłam opowiadać o swoim życiu prywatnym, którym nigdy nie dzieliłam się w internecie", zdradziła Klimczyk.
A co najbardziej zaskoczy czytelników? "Wszystko", odpowiedziała bez wahania.
W książce pokazuje nie tylko rodzinne historie, ale również kulisy swojej pracy. Opowiada o tym, jak powstają internetowe filmiki, jak wygląda ich przygotowanie i montaż, co robi przed wyjściem na scenę oraz jaka jest w garderobie, gdy publiczność jeszcze jej nie widzi.
Klaudia podkreśliła, że choć w internecie pokazuje się przede wszystkim jako pogodna, pełna energii kobieta, jej codzienność nie składa się wyłącznie z zabawnych sytuacji.
"Ja też jestem normalnym człowiekiem i mam swoje gorsze dni", przyznała.
Mama na Obrotach zaręczyła się po czterech miesiącach. Tak wspomina początki małżeństwa
W książce nie zabrakło również miejsca na historię miłości Klaudii i jej męża. Ola Filipek przypomniała, że ten związek rozwijał się w wyjątkowo szybko - para zaręczyła się już po czterech miesiącach.
"Oj bardzo", zareagowała na wspomnienie błyskawicznych zaręczyn Klaudia. "Znaliśmy się ze szkoły i tak poszło", dodała krótko.
Dzisiaj małżonkowie mają za sobą 15 lat wspólnego życia, a mąż Klaudii jest doskonale znany także jej internetowej publiczności. Często pojawia się w zabawnych opowieściach i nagraniach artystki, która nazywa go swoim "Starym".
Jak się okazuje, ma on również swój udział w kształtowaniu charakterystycznego humoru Mamy na Obrotach.
"Tego poczucia humoru nauczył mnie mój Stary. Ja go nauczyłam trochę powagi, a on mnie nauczył humoru", opowiadała z uśmiechem.

Mama na Obrotach wspomina przeszłość. Z ojcem miała niezwykłą pasję
Klimczyk podkreśliła, że jej książka nie ogranicza się do historii kariery internetowej, małżeństwa czy jej głośnej metamorfozy.
"To jest o moim życiu", zaznaczyła, wyjaśniając, że wraca w niej również do najwcześniejszych wspomnień.
"Jaką byłam nastolatką, jakie miałam hobby z moim ojcem" - wymieniała.
I właśnie przy okazji tej opowieści zdradziła ciekawy szczegół. W dzieciństwie razem z tatą hodowała gołębie. Ta wspólna pasja była dla niej na tyle ważna, że na okładce książki również znalazł się gołąb.
Podczas niedzielnej rozmowy Ola Filipek zapytała też Klaudię, jaką jest mamą. Artystka przyznała, że nie należy do surowych rodziców i wiele pozwala swoim córkom. Nie ukrywała również, że rozwijająca się kariera i liczne zawodowe obowiązki sprawiają, że obecnie nie ma jej w domu tak często, jakby chciała.
Właśnie takie zwyczajne, rodzinne historie postanowiła pokazać czytelnikom. Za rozpoznawalną postacią Mamy na Obrotach jest bowiem Klaudia, która oprócz występów, nagrań i spotkań z publicznością ma własną codzienność, wspomnienia oraz bliskich.
A że poczucia humoru nie traci nawet podczas poważniejszych rozmów, udowodniła również na zakończenie wizyty w Polsacie. Kiedy Aleksander Sikora stwierdził, że jest lepsza niż kawa i powinna częściej odwiedzać studio, Klaudia natychmiast zareagowała:
"Słyszała dyrekcja?!" - rzuciła ze śmiechem.







