Od trudnych początków do wielkiej miłości. Magda Steczkowska i Piotr Królik o początkach znajomości
Historia Magdy Steczkowskiej i Piotra Królika rozpoczęła się w 1996 roku, kiedy oboje współpracowali z Marylą Rodowicz. On był perkusistą, ona śpiewała w chórkach, lecz ich pierwsze spotkania nie należały do szczególnie serdecznych. Jak przyznał muzyk, młodsza o dziewięć lat koleżanka początkowo go irytowała. Steczkowska również nie wspominała tamtego okresu jako czasu wzajemnej fascynacji - Królik wydawał jej się bowiem zbyt pewny siebie i nieco wyniosły.
Przełom nastąpił dopiero podczas wspólnej podróży zespołu do Australii. Właśnie wtedy oboje zaczęli dostrzegać w sobie coś więcej, choć do dziś nie potrafią uzgodnić, kto właściwie wykonał pierwszy krok.
"Ja uważam, że to on mnie poderwał, a on twierdzi, że to ja jego. Nie pogodziliśmy się przez trzydzieści lat" - przyznała wokalistka.
Piotr dodał, że trudno byłoby mu wskazać jedną cechę przyszłej żony, która szczególnie zwróciła jego uwagę - urzekła go raczej całość jej osobowości i urody. Magda wspominała natomiast, że mimo początkowych zgrzytów od początku fascynowały ją oczy muzyka, które później odziedziczyły ich dzieci.
Szczególne miejsce w historii tej znajomości zajmuje również sama Maryla Rodowicz. Jak żartobliwie stwierdziła Steczkowska, artystka została niejako matką chrzestną ich związku.
Ślub, który najpierw ogłosiła gazeta. Nietypowa historia sprzed ćwierćwiecza
Choć Magda Steczkowska i Piotr Królik są małżeństwem od 22 września 2001 roku, decyzja o ślubie zapadła w dość nieoczekiwanych okolicznościach. W tamtym okresie muzyk intensywnie koncertował z zespołem Brathanki, a znalezienie wolnego terminu graniczyło z cudem. Ostatecznie z pomocą przyszła jednak... prasa.
Jak wspominał Królik, jeden z tabloidów opublikował informację o ślubie pary, zanim ten w ogóle został zaplanowany. Zamiast prostować doniesienia, zakochani uznali, że pomysł wcale nie jest zły ‒ tym bardziej że w napiętym kalendarzu perkusisty pojawił się akurat wolny weekend, przypadający mniej więcej miesiąc później.
Ceremonia odbyła się w dworku pod Krakowem, w miejscowości, w której małżonkowie mieszkają. Sam dzień zaślubin również nie obył się bez niespodzianek. Steczkowska wystąpiła w sukni pożyczonej od siostry, a za ślubne fotografie odpowiadała jej siostra Justyna. Największe zaskoczenie wywołała jednak decyzja panny młodej dotycząca fryzury.
W dniu ceremonii odwiedziła ją przyjaciółka, z zawodu fryzjerka, która miała pomóc w przygotowaniu uczesania. Wokalistka uznała jednak, że zamiast upinać dłuższe wówczas włosy, wolałaby je radykalnie skrócić. Mimo początkowego zdziwienia koleżanki postawiła na swoim, pojawiając się na ślubie w zupełnie nowej fryzurze.
Dwadzieścia pięć lat razem. O miłości, kompromisach i zaufaniu
Przez kolejne lata Magda i Piotr łączyli życie rodzinne z działalnością artystyczną. Wspólna praca pozostaje zresztą ważną częścią ich codzienności - on, oprócz własnej kariery muzycznej, pełni również funkcję jej managera. Jak podkreślali w programie, bliskość nie oznacza jednak braku przestrzeni na indywidualne zainteresowania czy odmienne zdanie.
Małżonkowie przyznali również, że zdarzają im się sprzeczki, choć stosunkowo rzadko. Jak wyjaśniał Królik, najczęściej dotyczą drobiazgów, które po opadnięciu emocji okazują się znacznie mniej istotne, niż wydawało się to w chwili nieporozumienia.
Zapytany o receptę na trwałą relację muzyk wskazał przede wszystkim na miłość. Steczkowska uzupełniła tę odpowiedź o wzajemny szacunek, poszanowanie własnego zdania i osobistej przestrzeni, wspólne pasje oraz poczucie humoru.
Na zakończenie rozmowy prowadzący "halo tu polsat" przygotowali dla małżonków niespodziankę w postaci jubileuszowego tortu. Nie zabrakło też wspólnego odśpiewania tradycyjnego "Sto lat", pomyślenia życzenia i zdmuchnięcia świeczki.
Steczkowska nie odmówiła sobie przy tym jeszcze jednego żartu, przekonując, że w ich branży dwadzieścia pięć lat małżeństwa należy właściwie liczyć podwójnie.







