Małgorzata Potocka wspominała w "halo tu polsat", że Violetta Villas była artystką o wyjątkowym temperamencie i własnych zasadach. Podczas występów w Teatrze Syrena zdarzało jej się przerywać spektakle, by rozmawiać z widzami. Te rozmowy potrafiły trwać godzinami, aż pewnego dnia dyrygent Ryszard Poznakowski nie wytrzymał, wstał i wyszedł, pozostawiając Villas na scenie bez orkiestry. Potocka opowiedziała też o pilnie strzeżonej tajemnicy jej wyglądu, charakterystycznych włosach i garderobie, do której nie każdy miał dostęp.
O wizerunku Villas mówiła również Aleksandra Wierzbicka, córka z wyboru Kaliny Jędrusik. Jak zdradziła, Jędrusik wraz z mężem Stanisławem Dygatem pomagała artystce odnaleźć własny styl. Namawiała ją między innymi do zmiany fryzury i pierwszej korekty nosa. Wierzbicka pokazała także prywatne zdjęcia obu artystek z 1976 roku, kiedy występowały razem w Stanach Zjednoczonych.
Potocka przywołała również smutne wspomnienie ostatniej rozmowy z Villas. Gdy próbowała namówić ją na powrót do teatru, artystka powiedziała, że nie ma już swoich kostiumów. Jak relacjonowała aktorka, stroje miały znikać z domu, a część była sprzedawana przez osobę pomagającą Villas. Ostatecznie artystka nie wróciła na scenę. Potocka podkreśliła, że nie było drugiej takiej gwiazdy - jej głos i charyzma pozostają nie do podrobienia.






