Bartłomiej Bołądź i Sebastian Świderski pojawili się w "halo tu polsat" tuż po kolejnym wielkim sukcesie reprezentacji Polski. Biało-Czerwoni obronili tytuł mistrzów Europy, a jeden z bohaterów turnieju przyznał, że po dniach pełnych napięcia przyszedł wreszcie czas na odpoczynek i spotkania z najbliższymi. W studiu na naszych gości czekała również wyjątkowa wiadomość - Grupa Polsat Plus zdecydowała o przyznaniu drużynie specjalnej nagrody w wysokości miliona złotych. Bołądź nie krył, że było to dla zawodników bardzo miłe zaskoczenie.
Siatkarz wrócił także do niezwykle emocjonującego finału z Francją. Szczególnie dużo działo się w pierwszym secie, kiedy rywale mieli kilka piłek setowych, a o wyniku jednej z kluczowych akcji decydował challenge. Bołądź podkreślał, że nawet po wygraniu dramatycznej partii zespół nie mógł pozwolić sobie na chwilę rozluźnienia. Po przegranym trzecim secie Polacy potraktowali wynik jak "zimny prysznic" i wrócili do swojej najlepszej gry. "Jak gramy na swoim poziomie, to możemy z każdym wygrać" - podsumował reprezentant Polski.
Sebastian Świderski zdradził z kolei, że choć sportowcy mogą jeszcze cieszyć się sukcesem, w PZPS już trwają przygotowania do kolejnego wielkiego celu - igrzysk olimpijskich w Los Angeles. Związek pracuje nad logistyką pobytu, miejscem treningów, siłownią oraz zakwaterowaniem rozbudowanego sztabu reprezentacji. Sam prezes przyznał, że w czasie mistrzostw bardziej obawiał się półfinału ze Słowenią niż decydującego meczu z Francją. Teraz przed Biało-Czerwonymi kolejne wyzwania, a jak zaznaczył Świderski, zadaniem zawodników jest rozwijać formę, zaś trenerowi pozostaje "ból głowy", kogo zabrać na najważniejsze turnieje.






