Małe mieszkanie, pokój w akademiku czy wynajmowana kawalerka o powierzchni kilkunastu metrów wymagają zupełnie innego podejścia do urządzania niż duży dom. Jak podkreśliła w "halo tu polsat" projektantka wnętrz Marta Eljasiak-Dziki, kluczem jest wielofunkcyjność. Zamiast wstawiać osobno sofę, łóżko, stół, biurko i kolejne szafki, warto wybierać meble, które łączą kilka zastosowań. Rozkładana sofa może w dzień służyć do odpoczynku i przyjmowania gości, a nocą zamieniać się w pełnowymiarowe miejsce do spania. Nawet pufa może stać się dodatkowym schowkiem na poduszki czy koce.
Dobrym przykładem są także stoliki kawowe z podnoszonym blatem, które w kilka chwil mogą pełnić funkcję stołu do jedzenia. Jeszcze więcej możliwości dają nowoczesne zabudowy inspirowane dawnymi półkotapczanami. W jednej konstrukcji można połączyć wygodne biurko, półki, szafy i łóżko, które po zakończeniu pracy opuszcza się na noc. Po jego złożeniu przestrzeń znów zostaje wolna. Jak zauważyła ekspertka, dzięki takim rozwiązaniom na około 20 metrach można jednocześnie wygodnie spać, uczyć się, jeść, przechowywać rzeczy i przyjmować gości.
Na małym metrażu liczy się również mobilność. Kontenerki na kółkach, lekkie stoliki i meble, które można szybko przestawić, pozwalają dopasować przestrzeń do aktualnych potrzeb. Co ważne, takie rozwiązania nie muszą oznaczać kosztownej zabudowy na wymiar. Marta Eliasiak-Dziki zwróciła uwagę, że wiele wielofunkcyjnych mebli można znaleźć w popularnych sieciówkach i urządzić pierwsze mieszkanie znacznie bardziej budżetowo. Najważniejsza zasada pozostaje więc prosta: im mniej miejsca, tym więcej funkcji powinien spełniać każdy pojedynczy mebel.






